Golf w Andaluzji

English version: Golf in Andalusia

302

Za nami 6 000 km naszej podróży. Ostatni, przedświąteczny tydzień spędziliśmy we wschodniej Andaluzji na Costa Almeria w miejscowości La Isleta około 30 km na wschód od największego miasta w okolicy – 200-tysięcznej Almerii.

W poniedziałek wyjechaliśmy z Murcji, żeby lokalnymi drogami wijącymi się wśród nadbrzeżnych wzniesień przedostać się na zachód. Wybieranie dróg krajowych i regionalnych zamiast autostrad ma dwie podstawowe zalety – brak opłat i możliwość podziwiania wspaniałych widoków. Oczywiście w zamian za to trzeba czasami nadłożyć drogi lub pokonywać spore przewyższenia terenu, ale mimo tego, z punktu widzenia naszej wyprawy, jest to o wiele lepsze rozwiązanie.

Takimi widokami żegnała nas Murcja…

1

…a tak przywitała Andaluzja. Patrzymy na miejscowość La Isleta w której się zatrzymaliśmy. La Isleta to po polsku Wysepka i patrząc na poniższe zdjęcie nietrudno odgadnąć skąd wzięła się ta nazwa.

309

My zatrzymaliśmy się na kamienistym parkingu nieopodal. Stąd mieliśmy bardzo blisko nad morze i w znajdujące się z każdej otaczającej nas strony łagodne, idealnie nadające się do wędrówek, bezludne góry.

3

W środę wybraliśmy się do San Jose, położonego 11-kilometrów od La Isleta portu rybackiego, jachtowego i niewielkiego ośrodka turystycznego. Po drodze mijaliśmy rozsiane wśród wzgórz niewielkie miasteczka i pojedyncze hacjendy. Poniżej jedna z nich. Właściciel zaadaptował stary wiatrak na potrzeby mieszkalne.

4

Jesteśmy już w San Jose.

5

Co charakterystyczne dla tej części Andaluzji, praktycznie wszystkie domy są pomalowane na biało. Małe miasteczka położone wśród malowniczych wzgórz, otoczone palmami i piaszczystymi lub kamienistymi plażami, wyglądają naprawdę pięknie.

294

W wielu miejscach pojawiają się akcenty arabskie, widoczny ślad wielowiekowej obecności muzułmanów na tych terenach. Z uwagi na ukształtowanie terenu do wielu domów można dostać się pokonując wcześniej wiele kamiennych stopni.

7

297

Oprócz zabytków architektury, pośród miejskich uliczek można spotkać również sporo zabytków motoryzacji.

296

Na koniec odwiedziliśmy port w San Jose. Główne budynki portowe służą obecnie za restaurację. Ruch, mimo zbliżającej się zimy, całkiem spory. Rybacy wyładowywali swe kutry ze świeżo złowionych ryb i krewetek, czyścili łodzie i porządkowali rozciągnięte na pomostach sieci, których plątanina dla laika wydawałaby się czymś niemożliwym do rozsupłania.

10

Kolejny dzień spędziliśmy w Almerii.Pieszą wycieczkę po mieście zaczęliśmy od okolicy dworca kolejowego i nowocześniejszych zabudowań w centrum.

11

Idąc dalej w stronę średniowiecznego centrum dotarliśmy w okolicę katedry. Właśnie obok niej, na poniższym zdjęciu po lewej stronie, znajduje się Muzeum Gitary.

12

Jesteśmy już na placu katedralnym z widokiem na nawę główną katedry. Centralną część placu zajęła wielka, bożonarodzeniowa bombka, otoczona szpalerem wysokim na kilkanaście metrów palm. Zaraz obok znajduje się tablica informująca, że w 1970 roku na tym placu nakręcono jedną ze scen do „Pattona” obrazującego losy II wojny światowej okiem Amerykanów. Co ciekawe, plac był wtedy szczelnie wypełniony amerykańskimi czołgami i wojskiem. Aż trudno to sobie wyobrazić patrząc na to jak wygląda dzisiaj.

304

Udaliśmy się w dalszy spacer ulicami centrum miasta. Im dalej na zachód, tym bliżej do dzielnicy arabskiej. Centrum miasta podzielone jest na część hiszpańską zlokalizowaną mniej więcej w rejonie średniowiecznego centrum miasta i portu oraz właśnie arabską, położoną w pobliżu dawnej muzułmańskiej twierdzy Alcazaba. Zauważalne są różnice w budownictwie, czystości, zapachach i przede wszystkim języku. Nie da się też ukryć, że część arabska wydaje się bardziej ożywiona.

Jesteśmy w części hiszpańskiej.

14

306

Zbliżamy się do dzielnicy arabskiej.

307

Docieramy do podnóża Alcazaby. Okolica jest szczelnie zabudowana, głównie przez niskie parterowe domy wątpliwej urody.

17

Z dzielnicy arabskiej przenosimy się na nadmorski bulwar. To obok niego znajduje się pokazana na pierwszym zdjęciu choinka. Jest tutaj też coś w rodzaju otwartego ogrodu botanicznego. Aleje bulwaru porasta różnorodna roślinność pochodząca z wielu zakątków świata. Każde drzewo ma obok siebie tablicę z informacją z jakiego regionu pochodzi.

303

Jesteśmy na nabrzeżu portowym. Almeria jest m.in. portem pasażerskim obsługującym regularne połączenia do Algierii i Maroka.

19

Kolejnego dnia wybraliśmy się na krótką wycieczkę górską w pobliżu La Isleta. Okolica obfituje w wielokilometrowe połacie dzikich gór z których roztacza się piękny widok na odległe jeszcze, wschodnie krańce Sierra Nevada i całkiem bliskie wybrzeże Morza Śródziemnego. Jest również wytyczonych kilkanaście szlaków pieszych, co nie oznacza, że wędrówka jest łatwa i przyjemna.

Gdzieniegdzie w kotlinach znajdują się małe, jakby zagubione i zapomniane, osady.

20

Nie brakuje też, podobnie jak w Murcji, wysokich i urwistych brzegów u stóp których można odnaleźć dzikie i trudno dostępne kamieniste plaże.

308

Wigilię spędzamy w La Isleta a w Boże Narodzenie wyruszamy w dalszą podróż po Andaluzji.

Korzystając z okazji chcielibyśmy wszystkim czytelnikom naszego bloga złożyć życzenia świąteczne. Zdrowych, pogodnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.